poniedziałek, 4 grudnia 2017

Zazdrostki na okna dachowe...

Tak sobie kiedyś wymyśliłam, że nie będzie w moim domku kupowanych firanek. A ręcznie robione tworzą się w ślimaczym tempie. Ale dziergam konsekwentnie "codziennie po godzince" i chociaż pomału to zapełniają się okna szydełkowymi zazdrostkami i firankami
Tym razem wyszydełkowałam zazdrostki na okna dachowe... Trzy firany 60/120 cm upięłam na cieniutkich karniszach do zazdrostek zamocowanych po dwa na każde okno...
Praca powstała z elementów... Nici lniane w kolorze ecru... Pomysł własny, wzór wymyślony. Prościutkie, malutkie kwiatuszki oraz oczka łańcuszka połączone w jedną całość... I jak zawsze na koniec coś czego nie lubię robić... do wszycia była spora ilość nitek...
Ciekawa jestem czy Ktoś ma szydełkowe zazdrostki w oknach dachowych...?
Zapraszam...inne moje dziergane firany i zazdrostki...TUTAJ
Pozdrawiam Jola

sobota, 25 listopada 2017

Firany w salonie...

Dzisiaj przypadkiem trafiłam na fotki firan z salonu dzierganych już kilka lat temu...
Pamiętacie... Tutaj był wpis... FIRANY I ZAZDROSTKI DO SALONU zabrakło mi wtedy lnianej przędzy. Efekt jakiego oczekiwałam nie został osiągnięty. Miały być długie firany i mocno marszczone... bo takie lubię...
A wyszły jak wyszły... Pamiętam, że zdobyłam wtedy jeszcze chyba dwie cewki lnu na szpuli... i z tego udało się o kilkadziesiąt cm. przedłużyć boczne firany. Efekt jest jaki jest... muszę się tym zadowolić. Kolejne będą ładniejsze... Już kordonek zakupiony...
Zapraszam...tutaj INNE MOJE FIRANY...
Pozdrawiam Jola

piątek, 22 września 2017

Wspomnienia wiosenno -letnie...

Tak się złożyło, że nie było czasu na pisanie wiosennych i letnich postów... U progu jesieni postanowiłam się zebrać i chociaż w wielkim skrócie pokazać jak ogród wyglądał w tym okresie...
A tak było na przedwiośniu... fotki z widoczkiem na oczka, kamienne murki, żwirowe ścieżki. O tej porze roku najbardziej widoczny jest układ mojego kamienno- żwirowego ogródka...
Wiosenne słoneczko przyświecało. Jak zawsze o tej porze roku przyroda szybko budziła się do życia. Rabatki zapełniały się i przybywało zielonych roślin. Cudnie jak zawsze wyglądały wielkie kępy host, które uwielbiam. Ich liście były ogromne. Kamienne murki i ścieżki powoli wtapiały się w zieleń...
Jak już Wiecie uwielbiam rośliny w donicach. Mam w nich sporo różnych bylinek ale i jednorocznych surfinii, pelargoni, bakop, begonii i innych nasadzeń. Uwielbiam kompozycje w donicach i jak zawsze porozstawiałam je po całym ogrodzie... Zapraszam po więcej fotek i wpis o nich... TUTAJ...
Lato to piękny czas. Wszystko "wylewa" się z moich rabatek. W ogrodzie robi się tajemniczo i troszeczkę dziko chyba przez zbyt dużo nasadzeń. Znikają już kamienne murki, a żwirowe ścieżki mocno zawężają się... Robi się ciasno. Kwitną moje ulubione przetaczniki, szałwie, ostróżki,lilie, hortensje, rozchodniki, wrzosy...
To, że kocham hortensje wiedzą Wszyscy, którzy do mnie zaglądają. Szczególny sentyment mam do hortensjowych drzewek, które są cudną ozdobą letniego ogrodu, a do tego wyhodowałam je z własnych sadzonek i samodzielnie ukształtowałam. Pisałam o nich TUTAJ... tam, również zamieściłam sposób w jaki udało się ich doczekac...
Dodatkowym atutem hortek w donicach jest dowolność aranżacji i możliwość dekoracji zawsze i wszędzie tam , gdzie ma się na to ochotę... O takim szybko zmontowanym kąciku kawowym pisałam TUTAJ...
Do ulubionych roślin w moim ogródku należą również rozchodniki. Świetnie u mnie rosną i zdobią ogród już od wczesnej wiosny. W ostatnim czasie posadziłam ich sporo w towarzystwie brzózek i hortensji. Po więcej fotek i wpis na blogu o alejce z rozchodników zapraszam TUTAJ...
No i tak przyszedł koniec lata... Teraz pozostało tylko wspomnienie. Kolejny wpis i fotki będą o tematyce typowo jesiennej, o przebarwiających się hortensjach, zżółkniętych liściach funkii, opadających z krzewów liściach. Mocną pokusę mam na zakup kilku traw, które właśnie jesienią są najpiękniejsze. Ale o tym nastepnym razem...
Teraz ... "codziennie po godzince"... trzeba brać się za porządki, przycinanie krzewów, skracanie drzewek, żeby nie zginąć w tym moim buszu...
Pozdrawiam Jola