środa, 23 sierpnia 2017

Moje hortensje limelight na pniu...

Troszeczkę cierpliwości, systematyczności, a do tego chyba wielka pasja i zafascynowanie hortensjami... I tak udało się samodzielnie wyhodować małe drzewka hortensjowe limelight.
Pierwsze dwie udało się ukorzenić już kilka lat temu z ułamanych przez wiatr wielgaśnych gałązek wetkniętych do ziemi. Chociaż sadzonki były długie to zamierały od góry. Ale systematycznie obrywałam boczne liście i wszystkie przyrosty i tak udało się wyprowadzić koronę na wysokości ok 40- 45 cm.
Początkowo żal było obcinać "na krótko". Hortki rosły w gruncie w rodzimej ziemi pomieszanej z torfem i podsypanej końskimi kupkami. Kwiaty były dość liczne ale drobne i na cieniutkich pędach. Wiosną tego roku korony drzewek mocno przycięłam, co w efekcie dało silne długie i grube łodygi zakończone cudnie limonkowymi i ogromnymi kwiatami.
Kolejne trzy drzewka limonkowe wyprowadziłam na potrójnych pniach... Rosną w dużych donicach co daje mi możliwość aranżowania, przestawiania i dekorowania nimi moich ulubionych miejsc...
Pomysł na nie pojawił się kiedy sadzonki limelki, które stały w małych doniczkach i do tego w cieniu nadmiernie wybujały wydając długie i liche badylki. Bez żalu przycięłam słabe i drobne kwiatostany i drastycznie obcięłam wszystkie boczne i drobne gałązki.
W tych marnych krzaczkach zostawiłam tylko po trzy najładniejsze, najdłuższe i najgrubsze gałązki. Podwiązałam je do tyczek i obcięłam wszystkie na mniej więcej tej samej wysokości tj. ok. 50- 55 cm
Zapewniłam im dobry start. Wsadziłam do dobrej ogrodniczej ziemi wymieszanej z kwaśnym torfem w stosunku 1:1. Na dno spora dawka kurzęcych kupek i tak w dużych doniczkoworkach bez dodatkowej pielęgnacji przezimowały na świeżym powietrzu.
Tak wyglądały wiosną tego roku kiedy pojawiły się pierwsze listki i zaczęła zawiązywać się korona drzewek...
Wiem, że drzewka hortensjowe można nabyć w wielu szkółkach ogrodniczych i mieć je na już. Jednak moja cierpliwość została wynagrodzona... jestem dumna i mam ogromną satysfakcję z moich własnych hortensjowych drzewek ilmelight...
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających i życzę miłego dnia...

sobota, 22 lipca 2017

Surfinie, pelargonie i inne doniczkowe...

Jak zawsze u mnie w ogrodzie sporo doniczkowych. Nie są tak narażone na "szkodniki" i cały "zwierzyniec", które grasują i niszczą wszystko w moim ogrodzie. A w tym roku czynią to ze zdwojoną siłą. O ile moje cudne hortensje, hosty, żurawki i brzózki zostały w drastyczny sposób podgryzione przez karczowniki i podkopane przez borsuki to póki co roślinki w donicach nic nie trapi.
W tym sezonie postawiłam zdecydowanie na kompozycje biało- zielono- limonkowe. Zakupiłam sporo sadzonek surfini, bakopy, wilca, pelargonii, begonii, aksamitek,kocanek do tego własne sadzonki wieloletnich host, żurawek, traw ozdobnych, winobluszczu i tojeści aurea...
Tak jest w ogrodzie za domem...
Przed domem rośnie kilkanaście zimozielonych bukszpanów, które latem w połączeniu z wieloletnimi białymi, fioletowymi i różowymi przetacznikami, szałwiami, ostróżkami, rozchodnikami i hortensjami fajnie się komponują. Do tego co sezon nowe doniczkowe i całe lato mam sporo kwitnących na wejściu...
Myślę, że w ogrodzie mam już blisko 100 donic. I chociaż przy takich nasadzeniach sporo pracy i podlewania to możliwość tworzenia co roku nowych kompozycji zachęca do działania...
A czy Wy lubicie dekorować ogród kwiatami w doniczkach? Jeśli zostawicie link w komentarzu chętnie zajrzę i odwiedzę Wasze ogrody...
Pozdrawiam Jola

czwartek, 6 lipca 2017

Zazdrostki i firana... w nowej wersji...

Tak jak pisałam ZAZDROSTKI I FIRANY robione w szybkim tempie i "na oko" musiałam troszeczkę dorobić. Teraz wyglądają tak...
Zazdrostki zmieniły nieco wygląd... dorobiłam po ok. 30 cm...
Firana chociaż też przedłużona o ok 30 cm nie różni się wyglądem...
Pozdrawiam Jola.