Tak się złożyło, że nie było czasu na pisanie wiosennych i letnich postów... U progu jesieni postanowiłam się zebrać i chociaż w wielkim skrócie pokazać jak ogród wyglądał w tym okresie...
A tak było na przedwiośniu... fotki z widoczkiem na oczka, kamienne murki, żwirowe ścieżki. O tej porze roku najbardziej widoczny jest układ mojego kamienno- żwirowego ogródka...
Wiosenne słoneczko przyświecało. Jak zawsze o tej porze roku przyroda szybko budziła się do życia. Rabatki zapełniały się i przybywało zielonych roślin. Cudnie jak zawsze wyglądały wielkie kępy host, które uwielbiam. Ich liście były ogromne. Kamienne murki i ścieżki powoli wtapiały się w zieleń...
Jak już Wiecie uwielbiam rośliny w donicach. Mam w nich sporo różnych bylinek ale i jednorocznych surfinii, pelargoni, bakop, begonii i innych nasadzeń. Uwielbiam kompozycje w donicach i jak zawsze porozstawiałam je po całym ogrodzie... Zapraszam po więcej fotek i wpis o nich... TUTAJ...
Lato to piękny czas. Wszystko "wylewa" się z moich rabatek. W ogrodzie robi się tajemniczo i troszeczkę dziko chyba przez zbyt dużo nasadzeń. Znikają już kamienne murki, a żwirowe ścieżki mocno zawężają się... Robi się ciasno. Kwitną moje ulubione przetaczniki, szałwie, ostróżki,lilie, hortensje, rozchodniki, wrzosy...
To, że kocham hortensje wiedzą Wszyscy, którzy do mnie zaglądają. Szczególny sentyment mam do hortensjowych drzewek, które są cudną ozdobą letniego ogrodu, a do tego wyhodowałam je z własnych sadzonek i samodzielnie ukształtowałam. Pisałam o nich TUTAJ... tam, również zamieściłam sposób w jaki udało się ich doczekac...
Dodatkowym atutem hortek w donicach jest dowolność aranżacji i możliwość dekoracji zawsze i wszędzie tam , gdzie ma się na to ochotę... O takim szybko zmontowanym kąciku kawowym pisałam TUTAJ...
Do ulubionych roślin w moim ogródku należą również rozchodniki. Świetnie u mnie rosną i zdobią ogród już od wczesnej wiosny. W ostatnim czasie posadziłam ich sporo w towarzystwie brzózek i hortensji. Po więcej fotek i wpis na blogu o alejce z rozchodników zapraszam TUTAJ...
No i tak przyszedł koniec lata... Teraz pozostało tylko wspomnienie. Kolejny wpis i fotki będą o tematyce typowo jesiennej,
o przebarwiających się hortensjach, zżółkniętych liściach funkii, opadających z krzewów liściach. Mocną pokusę mam na zakup kilku traw, które właśnie jesienią są najpiękniejsze. Ale o tym nastepnym razem...
Teraz ... "codziennie po godzince"... trzeba brać się za porządki, przycinanie krzewów, skracanie drzewek, żeby nie zginąć w tym moim buszu...
Pozdrawiam Jola
W moim ogrodowym "przedsionku" powolutku kształtuje się zarys zielonej alejki. Głównym nasadzeniem są niewielkie brzozy "Szakal" posadzone w równych odstępach. Pozostałe nasadzenia to głównie szpaler z białych rozchodników, hortensji i tojeści...
Kocham hortensje...to już wiadomo...ale kiedy przypadkowo w internecie trafiłam na białe rozchodniki okazałe "Stardust" zauroczyły mnie tak, że zamówiłam je natychmiast...
Pięknie się rozrosły w bujne, zwarte i okazałe kępy. Uwielbiam je. Są dekoracyjne przez cały sezon już od wczesnej wiosny...
... w rozkwicie...
...i w pełni kwitnienia...
W uzupełnieniu rabatki posadziłam tam jeszcze sporo hortensji w kilku odmianach. Chociaż jeszcze młode już pokazały swoje piękno...
Jestem zadowolona z efektu jaki udało się osiągnąć na tej rabacie. Konsekwentnie trzymałam się planowanych nasadzeń i doboru kolorów. Chociaż nie obejdzie się bez przerabiania... już widzę, że nasadzenia są za gęsto. Zastanawiam się jeszcze nad przebarwieniami rozchodników, które powstały w tym roku... W kilku kępach pojawiły się różowe kwiaty... tak prawdę mówiąc nie wiem czy je wyciąć czy zostawić... I jaki będzie dalszy ich rozwój... Może Ktoś podpowie...?
Pozdrawiam Jola.
O ile niemal zawsze sobota kojarzy się ze sprzątaniem domu, koszeniem trawników i przygotowaniem do niedzielnego odpoczynku... ja swój dzionek rozpoczęłam pyszną poranną kawką w hotrensjowym zaciszu...
Chwilę wcześniej poprzestawiałam mebelki w swoim salonie co zaowocowało "szerszym" widoczkiem na słoneczny taras i kwitnący hortensjami ogród...
Szybko zorganizowany stolik zaścielony własnym wydzierganym na szydełku obrusikiem i powstała nowy zakątek kawowy...
...a kawka smakowała wybornie... cudne olbrzymie kwiaty hortensji i delikatnie pachnące kwiaty surfinii pozwoliły zapomnieć o sobotnich obowiązkach..
Pozdrawiam i wszystkim odwiedzającym życzę miłej i słonecznej niedzieli...
Troszeczkę cierpliwości, systematyczności, a do tego chyba wielka pasja i zafascynowanie hortensjami... I tak udało się samodzielnie wyhodować małe drzewka hortensjowe limelight.
Pierwsze dwie udało się ukorzenić już kilka lat temu z ułamanych przez wiatr wielgaśnych gałązek wetkniętych do ziemi. Chociaż sadzonki były długie to zamierały od góry. Ale systematycznie obrywałam boczne liście i wszystkie przyrosty i tak udało się wyprowadzić koronę na wysokości ok 40- 45 cm.
Początkowo żal było obcinać "na krótko". Hortki rosły w gruncie w rodzimej ziemi pomieszanej z torfem i podsypanej końskimi kupkami. Kwiaty były dość liczne ale drobne i na cieniutkich pędach. Wiosną tego roku korony drzewek mocno przycięłam, co w efekcie dało silne długie i grube łodygi zakończone cudnie limonkowymi i ogromnymi kwiatami.
Kolejne trzy drzewka limonkowe wyprowadziłam na potrójnych pniach... Rosną w dużych donicach co daje mi możliwość aranżowania, przestawiania i dekorowania nimi moich ulubionych miejsc...
Pomysł na nie pojawił się kiedy sadzonki limelki, które stały w małych doniczkach i do tego w cieniu nadmiernie wybujały wydając długie i liche badylki. Bez żalu przycięłam słabe i drobne kwiatostany i drastycznie obcięłam wszystkie boczne i drobne gałązki.
W tych marnych krzaczkach zostawiłam tylko po trzy najładniejsze, najdłuższe i najgrubsze gałązki. Podwiązałam je do tyczek i obcięłam wszystkie na mniej więcej tej samej wysokości tj. ok. 50- 55 cm
Zapewniłam im dobry start. Wsadziłam do dobrej ogrodniczej ziemi wymieszanej z kwaśnym torfem w stosunku 1:1. Na dno spora dawka kurzęcych kupek i tak w dużych doniczkoworkach bez dodatkowej pielęgnacji przezimowały na świeżym powietrzu.
Tak wyglądały wiosną tego roku kiedy pojawiły się pierwsze listki i zaczęła zawiązywać się korona drzewek...
Wiem, że drzewka hortensjowe można nabyć w wielu szkółkach ogrodniczych i mieć je na już. Jednak moja cierpliwość została wynagrodzona... jestem dumna i mam ogromną satysfakcję z moich własnych hortensjowych drzewek ilmelight...
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających i życzę miłego dnia...