niedziela, 10 września 2017

Alejka z brzózek, rozchodników i hortensji...

W moim ogrodowym "przedsionku" powolutku kształtuje się zarys zielonej alejki. Głównym nasadzeniem są niewielkie brzozy "Szakal" posadzone w równych odstępach. Pozostałe nasadzenia to głównie szpaler z białych rozchodników, hortensji i tojeści...
Kocham hortensje...to już wiadomo...ale kiedy przypadkowo w internecie trafiłam na białe rozchodniki okazałe "Stardust" zauroczyły mnie tak, że zamówiłam je natychmiast...
Pięknie się rozrosły w bujne, zwarte i okazałe kępy. Uwielbiam je. Są dekoracyjne przez cały sezon już od wczesnej wiosny...
... w rozkwicie...
...i w pełni kwitnienia...
W uzupełnieniu rabatki posadziłam tam jeszcze sporo hortensji w kilku odmianach. Chociaż jeszcze młode już pokazały swoje piękno...
Jestem zadowolona z efektu jaki udało się osiągnąć na tej rabacie. Konsekwentnie trzymałam się planowanych nasadzeń i doboru kolorów. Chociaż nie obejdzie się bez przerabiania... już widzę, że nasadzenia są za gęsto. Zastanawiam się jeszcze nad przebarwieniami rozchodników, które powstały w tym roku... W kilku kępach pojawiły się różowe kwiaty... tak prawdę mówiąc nie wiem czy je wyciąć czy zostawić... I jaki będzie dalszy ich rozwój... Może Ktoś podpowie...?
Pozdrawiam Jola.

sobota, 26 sierpnia 2017

Poranna kawa...

O ile niemal zawsze sobota kojarzy się ze sprzątaniem domu, koszeniem trawników i przygotowaniem do niedzielnego odpoczynku... ja swój dzionek rozpoczęłam pyszną poranną kawką w hotrensjowym zaciszu...
Chwilę wcześniej poprzestawiałam mebelki w swoim salonie co zaowocowało "szerszym" widoczkiem na słoneczny taras i kwitnący hortensjami ogród...
Szybko zorganizowany stolik zaścielony własnym wydzierganym na szydełku obrusikiem i powstała nowy zakątek kawowy...
...a kawka smakowała wybornie... cudne olbrzymie kwiaty hortensji i delikatnie pachnące kwiaty surfinii pozwoliły zapomnieć o sobotnich obowiązkach..
Pozdrawiam i wszystkim odwiedzającym życzę miłej i słonecznej niedzieli...

środa, 23 sierpnia 2017

Moje hortensje limelight na pniu...

Troszeczkę cierpliwości, systematyczności, a do tego chyba wielka pasja i zafascynowanie hortensjami... I tak udało się samodzielnie wyhodować małe drzewka hortensjowe limelight.
Pierwsze dwie udało się ukorzenić już kilka lat temu z ułamanych przez wiatr wielgaśnych gałązek wetkniętych do ziemi. Chociaż sadzonki były długie to zamierały od góry. Ale systematycznie obrywałam boczne liście i wszystkie przyrosty i tak udało się wyprowadzić koronę na wysokości ok 40- 45 cm.
Początkowo żal było obcinać "na krótko". Hortki rosły w gruncie w rodzimej ziemi pomieszanej z torfem i podsypanej końskimi kupkami. Kwiaty były dość liczne ale drobne i na cieniutkich pędach. Wiosną tego roku korony drzewek mocno przycięłam, co w efekcie dało silne długie i grube łodygi zakończone cudnie limonkowymi i ogromnymi kwiatami.
Kolejne trzy drzewka limonkowe wyprowadziłam na potrójnych pniach... Rosną w dużych donicach co daje mi możliwość aranżowania, przestawiania i dekorowania nimi moich ulubionych miejsc...
Pomysł na nie pojawił się kiedy sadzonki limelki, które stały w małych doniczkach i do tego w cieniu nadmiernie wybujały wydając długie i liche badylki. Bez żalu przycięłam słabe i drobne kwiatostany i drastycznie obcięłam wszystkie boczne i drobne gałązki.
W tych marnych krzaczkach zostawiłam tylko po trzy najładniejsze, najdłuższe i najgrubsze gałązki. Podwiązałam je do tyczek i obcięłam wszystkie na mniej więcej tej samej wysokości tj. ok. 50- 55 cm
Zapewniłam im dobry start. Wsadziłam do dobrej ogrodniczej ziemi wymieszanej z kwaśnym torfem w stosunku 1:1. Na dno spora dawka kurzęcych kupek i tak w dużych doniczkoworkach bez dodatkowej pielęgnacji przezimowały na świeżym powietrzu.
Tak wyglądały wiosną tego roku kiedy pojawiły się pierwsze listki i zaczęła zawiązywać się korona drzewek...
Wiem, że drzewka hortensjowe można nabyć w wielu szkółkach ogrodniczych i mieć je na już. Jednak moja cierpliwość została wynagrodzona... jestem dumna i mam ogromną satysfakcję z moich własnych hortensjowych drzewek ilmelight...
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających i życzę miłego dnia...

sobota, 22 lipca 2017

Surfinie, pelargonie i inne doniczkowe...

Jak zawsze u mnie w ogrodzie sporo doniczkowych. Nie są tak narażone na "szkodniki" i cały "zwierzyniec", które grasują i niszczą wszystko w moim ogrodzie. A w tym roku czynią to ze zdwojoną siłą. O ile moje cudne hortensje, hosty, żurawki i brzózki zostały w drastyczny sposób podgryzione przez karczowniki i podkopane przez borsuki to póki co roślinki w donicach nic nie trapi.
W tym sezonie postawiłam zdecydowanie na kompozycje biało- zielono- limonkowe. Zakupiłam sporo sadzonek surfini, bakopy, wilca, pelargonii, begonii, aksamitek,kocanek do tego własne sadzonki wieloletnich host, żurawek, traw ozdobnych, winobluszczu i tojeści aurea...
Tak jest w ogrodzie za domem...
Przed domem rośnie kilkanaście zimozielonych bukszpanów, które latem w połączeniu z wieloletnimi białymi, fioletowymi i różowymi przetacznikami, szałwiami, ostróżkami, rozchodnikami i hortensjami fajnie się komponują. Do tego co sezon nowe doniczkowe i całe lato mam sporo kwitnących na wejściu...
Myślę, że w ogrodzie mam już blisko 100 donic. I chociaż przy takich nasadzeniach sporo pracy i podlewania to możliwość tworzenia co roku nowych kompozycji zachęca do działania...
A czy Wy lubicie dekorować ogród kwiatami w doniczkach? Jeśli zostawicie link w komentarzu chętnie zajrzę i odwiedzę Wasze ogrody...
Pozdrawiam Jola