sobota, 25 listopada 2017

Firany w salonie...

Dzisiaj przypadkiem trafiłam na fotki firan z salonu dzierganych już kilka lat temu...
Pamiętacie... Tutaj był wpis... FIRANY I ZAZDROSTKI DO SALONU zabrakło mi wtedy lnianej przędzy. Efekt jakiego oczekiwałam nie został osiągnięty. Miały być długie firany i mocno marszczone... bo takie lubię...
A wyszły jak wyszły... Pamiętam, że zdobyłam wtedy jeszcze chyba dwie cewki lnu na szpuli... i z tego udało się o kilkadziesiąt cm. przedłużyć boczne firany. Efekt jest jaki jest... muszę się tym zadowolić. Kolejne będą ładniejsze... Już kordonek zakupiony...
Zapraszam...tutaj INNE MOJE FIRANY...
Pozdrawiam Jola

6 komentarzy:

  1. Dla mnie to jest istne cudo. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowicie piękne. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Robią piękny klimat.
    Zazdrośnica.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne ! a na żywo to juz wogole musi być wyjatkowo ! Podziwiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miłe wpisy. To, że firany własnoręcznie robione, a do tego kombinowane cieszą podwójnie...

    Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń