Szukając w internecie inspiracji na proste elementy wiejskiego wnętrza, wpadłam na pomysł, aby tymczasowo ozdobne zasłonki w naszym salonie uszyć z juty.
Chciałam, żeby było tanio i żeby w naturalny sposób podkreślić sielski klimat pomieszczeń. Jak wiadomo, juta chyba najbardziej przywołuje na myśl worek na ziemniaki, a zatem kojarzona jest z rolnictwem i wsią. Jej prosta struktura i delikatny, beżowy kolor podkreślają jej naturalne, roślinne pochodzenie.
Nie było to łatwe przedsięwzięcie... Na początek znalazłam w sieci i zakupiłam jutę w ilości kilkudziesięciu metrów w jednym kawałku...
...a następnie zabrałam się do cięcia i szycia... a właściwie do obrzucania zwyczajnym zygzakowym ściegiem. Obszyłam jedenaście sztuk prostych, różnej długości kawałków materiału od 2,5 do 5 metrów i do tego kilkanaście metrów 5 cm wstążki pociętej na równe kawałki.
...i tak sobie zakładałam na metalowe karnisze... kawałek po kawałku... osiem prostych firanek jedna po drugiej na każdym oknie...
...dalej już zaczęłam kombinować... trzy długie kawałki materiału powiązałam w guzły i zaczepiłam je na grotach od karniszy po obydwu stronach...
...dalej już tylko powiązałam materiał na karniszach wcześniej przygotowanymi jutowymi wstążeczkami...
Jestem z nich zadowolona. To zaskakujące proste, szybkie i tanie rozwiązanie...a dodaje uroku, ciepła i tworzy przytulny i swojski klimat...kiedyś wymienię je na zasłony lniane...
Pozdrawiam











