wtorek, 21 lutego 2017

...codziennie po godzince...

Kiedy mój kącik robótkowy "zasypany" jest wieloma zaczętymi pracami szydełkowymi, a ja stoję przed dylematem co dzisiaj robić...? chyba najbardziej trafne będzie zastosowanie mojego życiowego motta... "codziennie po godzince"...
Czy miewacie też takie dylematy... co właśnie dziergać...?
Zastanawiam się dlaczego tak mam... to chyba "zachłanność" do dziergania... głowa zasypana pomysłami... a do tego spory zapas różnych nici i ogromna chęć robienia wszystkiego na raz...
Z samego KORDONKA NOWOSOLSKIEGO zaczęłam już kilka prac... firany, poduszki, podkładki, obrus...
Dlatego będzie sprawiedliwie... "codziennie po godzince"... i w każdej pracy przybędzie po kilka rządków...
Pozdrawiam i życzę miłego dziergania...

17 komentarzy:

  1. Jolu, piekne te Twoje prace, bardzo podobaja mi sie takie naturalne kolory tych nici, nie mialam mozliwosci pracowac z tymi kordonkami, moze podaczas nastepnego pobytu w Polsce sobie cos kupie. No ja tez mam kilka prac na raz, masz dobry pomysl z ta godzinka:) Pozdrawiam cieplutko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Lubię kolory ziemi..naturalne, jasne beże, ciepłe brązy oraz złamane zielenie. A z nowosolskim też mam pierwszy raz przyjemność... poliestrowe kordonki nie są w moim typie- zawsze o tym pisałam- są ciężkie i twarde. Ten został zaakceptowany... chociaż też troszkę "ciężki"...
      A co do mojego motta "codziennie po godzince" to już cała historia ale powiedzenie to sprawdza się w każdej dziedzinie...
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. To jakaś orgia! Piękne kolory i bardzo spójne stylistycznie robótki. Ja też miotam się nad stertą włóczek między licznymi pomysłami, a te rozpoczęte i te do poprawki leżą odłogiem. Muszę wziąć z Ciebie przykład. Choćby codziennie 1/2 godzinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak... dokładnie u mnie tak jest. Pomysł goni pomysł...a między nimi trafiają się prace, których nigdy nie ukończyłam i leżą gdzieś na dnie w szafie... A ile włóczek i nitek zakupionych czeka...
      Systematycznie "codziennie po godzince" tak witał mnie zawsze sąsiad... doceniając moją pracę w ogrodzie. A powiedzenie to zapamiętane przed laty sprawdza się w każdym miejscu, każdym czasie i wszędzie tam gdzie systematyczność to podstawa... Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mam to samo|:) koszyk zapchany zaczętymi swetrami a ja wczoraj serwetę zaczęłam:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uhahaha... widzę, że większość dziewiarek łapie po kilka srok za ogon... A ja myślałam, że należę do nielicznej grupy...nic bardziej mylnego...
      Pozdrawiam i życzę kolejnych pomysłów...

      Usuń
  4. I ja tak mam :) Kilka prac zaczętych, a w głowie rodzi się kolejny pomysł no i jak tu nie zacząć następnej pracy :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę,że jest nas wiele... Czyli zachowanie całkiem normalne... a już się martwiłam, że ze mną jest coś nie tak... hihihi...
      Pozdrawiam i dziękuję za wpis.

      Usuń
  5. Ostatnio zastanawiam się nad kupnem kordonka nowosolskiego na firankę i mam pytanie: czy nadaje się na nią i czy po zrobieniu ładnie się "blokuje"?
    A co do tych dylematów, to też tak mam - robótki zaczęte, nieskończone, bo następne pomysły w głowie, a potem przeważnie te zaczęte pruję, bo mam inne pomysły na wykorzystanie tej włóczki; i potem znów tak samo. Błędne koło i duża strata czasu!
    Prześlicznie się prezentują te szydełkowe propozycje!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, sama od niedawna dopiero dziergam nowosolskim... Powiem tak- wyglądem przypomina bawełnę, kolorów sporo, cena dobra, mocna i silna nitka, różne grubości i dobra dostępność... Dziewczyny robią nią wszystko. Mnie robi się nią dobrze ale to czego nie lubię najbardziej to to, że prace są "ciężkie"... porównując bawełnę i len do nowosolskiego to jak kilo waty do kilograma żelastwa. Dużo pozytywów... więc uważam, że na dodatki do domu, ozdoby i firany dobry. Ubrań nie próbowałam jeszcze robić, więc się nie wypowiadam.
      Moje firany dopiero w trakcie dziergania ale próbowałam prasować i krochmalić, bo to mój sposób na blokowanie i wszystko jest dobrze, firana ładnie się układa. Podkładki zrobione ciasno wystarczyło tylko lekko wyprasować i nie trzeba nawet usztywniać.
      Co do prucia to też jestem "specjalistką" nie straszne mi prucie nawet po kilka razy tej samej pracy...
      Pozdrawiam i dziękuję za miły wpis i odwiedziny.

      Usuń
  6. Co za śliczne prace! Kolory takie jakie lubię, łączą nas z przyrodą.
    Ja uwielbiam wszelakie serwety i mam ich w domu pełno, ale sama nie robię ich na szydełku. Chociaż nie powiem, szydełko jest mi dobrze znane i lubiane:) Ostatnio tylko obrobiłam prostym ściegiem serwetki na czapeczki do słoiczków na nalewki. Zazdroszczę umiejętnosci robienia firan. Takie prace są bardzo piekne!
    Mam firane robioną przez moją Babcię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. I tak to już jest,że wiele rzeczy potrafimy zrobić ale nie możemy robić wszystkiego ... Ale za to naleweczki mają szydełkowe nakrycia- byłam i widziałam... ależ jaki wybór w nalewkach...u jeszcze mi ślinka cieknie hihihi
      Dziękuję za dobre słowo to motywacja i motor napędowy do dalszego szydełkowania, a zwłaszcza firan- dziergam kolejne i jak by nie było to wielkie prace... Też mam nadzieję, że kiedyś moje wnuki będą się cieszyły moimi "wyrobami" albo przynajmniej pochwalą się fotkami z mojego bloga...
      Pozdrawiam I dziękuję za miłe odwiedziny.

      Usuń
  7. Wprawdzie mało dziergam ostatnio. Nadrabiam czytanie, ale mam tak samo. Z kwiatka na kwiatek i znów mnie nosi. Ja oczywiście marna jestem dziewiarka. Jesteś dla mnie mistrzem. I jeszcze jedna prośba. Już kilkakrotnie chciałam kupić nowosolskie, ale nie wiem jaką kupić grubość na zazdroski. Lubię delikatne niezbyt grube. Możesz podpowiedzieć?. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie... Co do nowosolskiego to 50x12 bardzo gruby. Ja kupiłam 50x 6 i z podwójnego czyli jak 50x12 robię obrus, podkładki, poduszki- ale chciałam grube... A firany robię z 50x6. Jeśli lubisz cieńsze i delikatniejsze to 50x4 albo najcieńszy 50x3. Ja wolę grubszą nitkę ponieważ firana nie wychodzi mocno gęsta, a wzór jest wyrazisty. Do tego wszystkie firany prasuję i usztywniam, więc nie są zbite. Ale to oczywiście rzecz gustu. Robiłam już z wielu różnych nici o różnej grubości.
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  8. Wszystko będzie piękne! :) Twoje prace są niesamowite... <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam ciekawa tego kordonka jak czytam sprawdza się muszę się na niego skusić :) Ja jak coś zacznę i mi nie wychodzi i odłożę to chęć mija do powrotu ;) Sprawiedliwie dobry sposób i robótka się nie znudzi :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Beatko, z naszym zaczynaniem kilkudziesięciu prac na raz robótka raczej nie może się znudzić... czasu tylko zawsze mało...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń